Skip to content

Projekt 365 – podsumowanie dziesięciu miesięcy

Mój projekt 365 właśnie się zakończył. Nie po 12, a po 10 miesiącach. Pominęłam jeden dzień, jednak już wcześniej nie do końca było idealnie. Chcę Wam pokazać moje ulubione zdjęcia z całego wyzwania oraz napisać małe podsumowanie.

Obejrzałam dziś wszystkie 304 zdjęcia, żeby znaleźć te moje ulubione. Podczas przeglądania ich przypominały mi się dni i sytuacje, podczas których je robiłam. Gdyby nie motywacja i chęć zrealizowania tego projektu jak najlepiej, wiele zdjęć nigdy by nie powstało. Wstawałam o wschodzie słońca i szłam fotografować pole, brałam aparat na każde wyjście z domu, za każdym razem kiedy jechałam do pracy.

Sens tego projektu zaczęłam tracić w Stanach, kiedy brakowało mi czasu na robienie zdjęć. Wielokrotnie się zmuszałam, robiłam słabe jakościowo fotki telefonem żeby mieć cokolwiek i zrozumiałam, że nie na tym to polega.

Bardzo chciałabym mieć więcej czasu na robienie zdjęć, ale w ciągu tygodnia nie jest to możliwe. Zostają mi weekendy, więc jeśli tylko mogę, to biorę aparat i wychodzę robić zdjęcia. Świat jest piękny i staram się pokazać to piękno na fotografiach. Sprawia mi to wielką przyjemność. Najpierw ustawienie aparatu, naciśnięcie spustu migawki, następnie obróbka graficzna aż w końcu publikacja. Bo pięknem trzeba się dzielić.

Ten projekt bardzo dużo mnie o fotografii nauczył. Próbowałam coś robić każdego dnia, więc oczywistym jest, że przez 300 dni praktyki człowiek jest lepszy w tym co robi. Ważne jest jednak aby robić to z pasją i zapałem, bo bez tego nic nie wyjdzie. Jeśli mogę być z wami szczera, to zdecydowanie bardziej podobają mi się zdjęcia z pierwszej połowy projektu. Jesienią i zimą miałam więcej chęci, dlatego też bardziej się przykładałam.

Mimo, że kończę to wyzwanie, to wcale się z fotografią nie żegnam. Postaram się poświęcać jej więcej czasu i może uda mi się nawet rozpocząć jakiś projekt fotograficzny. Niedługo jesień, planuję wyjazdy w miejsca, gdzie będę mogła wykorzystać moją lustrzankę. Bądźcie więc czujni…

Poniżej moje ulubione zdjęcia. To pierwsze chociaż nie jest jakieś super pod względem estetycznym, to jest dla mnie wyjątkowe. Pierwsze zdjęcie z projektu zrobione 11-go sierpnia 2016 roku. Podpisem było „When all you’ve got is one dollar. And you are not even in USA…”. I proszę, kończę projekt będąc właśnie w USA. Czyż to nie jest niezwykłe? Jak wiele może się wydarzyć w ciągu 300 dni?

Na koniec niespodzianka dla fanów chatki z mojej rodzinnej miejscowości. Zrobiłam kolaż ze zdjęciami z okresu sierpień – marzec, gdzie możecie zobaczyć jak zmieniało się otoczenie podczas tych kilku miesięcy. Żałuję, że nie robiłam zdjęć codziennie oraz, że nie mogę kontynuować tworzenia tego projektu. Jednak to co wyszło jest według mnie piękne.

Mój profil na stronie tookapic.


INSTAGRAM | FACEBOOK | SNAPCHAT: powerpinkyx

 

  • Miło było jeszcze raz zobaczyć Twoje piękne zdjęcia, naprawdę chciałabym umieć fotografować równie pięknie. :) Jednak masz rację, że nie ma się co zmuszać – lepiej ruszyć w kierunku innego projektu, który sprawi Ci więcej radości.

  • Alicja U

    Doskonale Cię rozumiem. Sama przerwałam projekt po około 2-3 miesiącach. Tak, wiem, zabrakło mi motywacji i odezwał się mój słomiany zapał, a jednak nie porzuciłam fotografii i nadal to mnie kręci. Widzę jednak różnicę w jakości swoich zdjęć. Te robione do projektu 365 były często z doskoku byle tylko zrobić i patrząc na nie nie jestem z nich zadowolona, a te, które robię dla siebie poza tym projektem są bardziej dopracowane i przemyślane chociaż robię je dużo rzadziej. Po prostu pewne pomysły muszą dojrzeć i się wyklarować. Inne z kolei powstają spontanicznie. :)

    Wiem jedno – w projekcie 365 miałam ciągłe poczucie gonienia i to nie było miłe uczucie.

  • podobało mi się, ale nie na tyle żeby doznawać jakiejś ekstazy jak co niektórzy, bez przesady;)

    moim zdaniem długo wytrwałaś w tym projekcie i jest tutaj kilka prawdziwych perełek:)

  • Jak ten czas leci. Piękne zdjęcia i te zachody i wchody – cudo. No i chatka, fajnie wyszedł ten mini kolaż =]
    Moim zdaniem i tak jesteś wielka, bo obfotografować ponad 300 dni i jeszcze codziennie o tym pamiętać, to wyczyn.