Skip to content

Los Angeles – Jak zaplanować wakacje

O tym, że wykorzystam tydzień moich wakacji na wyjazd do LA wiedziałam jeszcze zanim przyleciałam do USA. Moi hości powiedzieli mi, że będę mogła wziąć wolne na początku lipca, więc miałam 3 miesiące na to aby zebrać pieniądze i zaplanować całą podróż. Ostatecznie wszystko ogarnęłam w 3 tygodnie…

Chciałabym Wam opisać jak najlepiej zaplanować wakacje w Los Angeles, ile pieniędzy trzeba przeznaczyć na tygodniowy wyjazd oraz jakie miejsca powinniście odwiedzić.

Lot

Bilety na nasz lot kupowałyśmy 24 dni przed datą wylotu, co było już trochę późno, ponieważ w tym czasie drożały z każdym dniem. Dzięki uprzejmości moich hostów mogłam kupić bilet dla mnie i dla Fiony i zapłacić za to razem ich kartą kredytową.Przez to miałyśmy bilet na jednej rezerwacji, co później pomogło nam w tym aby siedzieć obok siebie.

Za lot Boston – Los Angeles oraz LA – Boston zapłaciłyśmy 570$ od osoby. Wybranie miejsca kosztowało 40-100$, więc nawet nie próbowałyśmy. W tej cenie miałyśmy bagaż podręczny oraz „personal item”, czyli torebkę/plecak/laptop. Zdecydowałyśmy się wziąć jeden bagaż rejestrowany i spakować się w dużą walizkę na spółkę. Ja miałam pół walizki i Fiona również. Na tydzień było to zdecydowanie wystarczająco. Zapłaciłyśmy za to 25$ w jedną stronę, ja płaciłam gdy leciałyśmy do LA, Fiona później.

Leciałyśmy liniami American Airlines. Za bagaż płaciłyśmy na lotnisku, tam również się odprawiałyśmy. Poprosiłyśmy o miejsca obok siebie i o dziwo dostałyśmy nawet te przy oknie. Lot z Bostonu trwał około 6 godzin.

Nocleg

Na długo przed przylotem zrobiłam sobie listę miejsc, które koniecznie w LA chcę zobaczyć. Pogrupowałam je według lokalizacji i na podstawie tego zaplanowałam nasze noclegi. Chciałyśmy wydać jak najmniej pieniędzy, więc zaczęłyśmy od couchsurfingu. Znalazłyśmy tylko jeden, ale aż na 3 noce. Miałyśmy jeszcze 5 pozostałych, więc zdecydowałyśmy się na najtańszą opcję, czyli airbnb. Dzięki temu, że to był nasz pierwszy raz miałyśmy zniżkę na 40$. Również dla Was mam kod na taką zniżkę (kliknij w zdjęcie):

Lotnisko LAX znajduje się niedaleko Venice, więc zdecydowałyśmy się znaleźć pierwszy nocleg gdzieś niedaleko, aby jeszcze tego samego dnia, kiedy przylecimy, iść na Venice Beach i podziwiać zachód słońca. Zalazłyśmy airbnb w Marina Del Rey i za dwie noce zapłaciłyśmy 52$. Prosto z lotniska wzięłyśmy ubera i po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu.

Nasz kolejny nocleg znajdował się w Downtown i był to couchsurfing. Dla tych, którzy tego terminu nie znają, jest to platforma, gdzie można kontaktować się z ludźmi i nocować w ich mieszkaniu za darmo. Spałyśmy tam z Fioną we dwie na skórzanej kanapie. Było ciasno i niewygodnie, ale nasz host był przemiły i na dachu miał basen oraz niesamowity widok na miasto. Polecam więc spróbować takiej formy noclegu.

Trzeci i ostatni nocleg, to również airbnb, za które zapłaciłyśmy ze zniżką 60$ za trzy noce. Oznacza to, że za 8 nocy w Los Angeles zapłaciłyśmy 112$. Myślę, że to naprawdę dobra cena, chociaż na pewno można by to zrobić całkiem za darmo, jeśli trafi się na dobrych couchsurferów.

Wynajem auta

Kolejną kwestią jest wynajem auta. W LA komunikacja miejska jest bardzo kiepska, my nie jechałyśmy autobusem ani razu. Jednak auto zdecydowałyśmy się wynająć tylko na dwa dni. Korzystałyśmy z aplikacji Turo. Mamy tam katalog z samochodami, my wybrałyśmy jeden z najtańszych – Toyotę Prius, również z tego względu, że Fiona jeździ takim autem na co dzień.

Cena za jeden dzień, to 39$, czyli za dwa było to 78$ + fee 7,80$, dodatkowe ubezpieczenie 31,20$ oraz opłata za „młodego kierowcę”, czyli kierowcę poniżej 25 roku życia. Całość wyniosła 140,40$ za dwa dni. Przed wydaniem auto zostało sfotografowane z każdej strony, dostałam na maila ponad 90 zdjęć oraz video z każdym zadrapaniem i rysą. Bardzo mi się to podobało, bo widać, że jest to profesjonalne. Po oddaniu auta dostałam maila, że mężczyzna, od którego wypożyczałam samochód chce ode mnie jeszcze 25$ opłaty za to, że wzięłam je na mniej niż 4 dni. Napisałam mu jednak, że nic o tym wcześniej nie wspominam i nie zapłacę tego. Nie zostałam za to rozliczona, więc polecam Wam upominać się o swoje prawa.

Jedynym minusem aplikacji Turo jest to, że Fiona, która miała 19 lat (mniej niż 21) nie mogła być drugim kierowcą. Cały czas miałam nadzieję, że będziemy mogły się zmieniać, jednak niestety tylko ja mogłam prowadzić samochód.

Pamiętajcie jeszcze o opłacie za parkingi. Za całonocny parking zapłaciłyśmy 13$, co było jedyną opcją w Downtown, gdzie miałyśmy nocleg. Dodatkowo te pojedyncze miejsca parkingowe kosztowały od 2$ w górę / godzinę. Kilka razy udało nam się zaleźć darmowy parking, np w Beverly Hills, zaparkowałyśmy przy ulicy koło czyjegoś domu. Jest to legalne, o ile nie znajdujecie się zbyt blisko podjazdu (3 stopy).

Komunikacja miejska / uber

Przez resztę dni pomiędzy miejscami docelowymi poruszałyśmy się za pomocą aplikacji Uber i Lyft. Przejazdy bywały naprawdę tanie, zwłaszcza jeśli wybierałyśmy opcję dzielenia auta z kimś innym. Dodatkowo po raz pierwszy właśnie w LA spotkałam się z tym, że w Uberze często dostawałyśmy wodę, przekąski, kabel do ładowania telefonu, a raz mogłyśmy nawet puścić własną muzykę. Dodatkowo Uber jest fajną opcją na poznanie nowych ciekawych ludzi. Nasz pierwszy kierowca opowiadał nam o miejscach w LA, które koniecznie powinnyśmy zobaczyć. Właśnie od niego dowiedziałyśmy się o Getty Museum.

Tak jak wspominałam, przejazdy bywały naprawdę tanie, 6$ tu 5$ tam, czasami 10$. Ostatecznie po przeliczeniu przez 8 dni wydałyśmy na Ubera i Lyft 200$, czyli 100$ za osobę, czego przed wyjazdem nawet nie uwzględniłam w moim kosztorysie. To bardzo dużo i wiem, że można to było zrobić o wiele taniej, jednak tak wyszło i już trudno. Piszę o tym tylko dlatego żebyście Wy nie popełnili mojego błędu i dokładnie przemyśleli jak będziecie się poruszać między punktami docelowymi.

Jak już jesteśmy przy komunikacji, to polecam Wam wynająć rowery w Venice Beach i przejechać się do Santa Monica. My skorzystałyśmy z Gruponu i zapłaciłyśmy 11$ od osoby za cały dzień. Mogłyśmy nawet sobie wybrać te fancy w pięknych kolorach. To naprawdę fajna forma zwiedzania. Droga do SM jest prosta i piękna. Można zobaczyć wiele ludzi na rowerach oraz tych idących pieszo, co i my wieczorem uczyniłyśmy. Zdecydowanie polecam rowery w Venice i Santa Monica.

Jedzenie

Na jedzenie wydałyśmy około 200$ na osobę, a to dlatego, że przez pewien czas jadłyśmy dwa posiłki dziennie. Było to bardzo głupie i być może od tego też się źle czułam, ale nie miałyśmy czasu ani chęci jeść więcej. Pierwszego wieczoru poszłyśmy na kolację w Venice. Ja zamówiłam Spaghetti, a Fiona Pizzę. Byłyśmy niesamowicie głodne, a czekałyśmy ponad 20 minut. Za to dostałyśmy paluszki serowe w cieście za darmo. Zapłaciłyśmy tam około 40$ razem z podatkiem i napiwkiem, czyli po 20$ od osoby. To był chyba nasz najdroższy posiłek podczas całego wyjazdu.

Później jadłyśmy raz w Burger Kingu a także kilka razy w naszym ulubionym Panera Bread (polecam!). Oprócz tego udało nam się trafić w bardzo fajne miejsca, których na szlakach turystycznych nie znajdziecie. Raz trafiłyśmy do chińskiej knajpy, gdzie za kilka dolarów zjadłam jeden z najpyszniejszych obiadów w moim życiu. Innym razem poszłyśmy do małej „restauracji” z makaronami w latynoskiej dzielnicy. Tam również zjadłyśmy pyszne spaghetti oraz dostałyśmy jakieś przystawki i chlebek czosnkowy za mniej niż 10$. Wszędzie też dostałyśmy pudełka, w które mogłyśmy zapakować niezjedzone posiłki i zabrać ze sobą.

Jeśli chcecie jeść na mieście, to polecam Wam właśnie trzymać się takich mniej oczywistych miejsc, gdzie jedzenie jest tańsze, a czasami nawet lepsze, bo robione przez jakieś babcie czy matki, które się do tego bardziej przykładają. Jeśli natomiast macie bardzo ograniczony budżet, a możecie gotować w miejscu, gdzie nocujecie, to przygotowywanie prostych (może nie do końca zdrowych) posiłków będzie prawdopodobnie tańsze.

Poruszę jeszcze kwestię wody pitnej w Los Angeles. Teoretycznie można pić tam wodę z kranu i tak samo robimy to w naszym stanie. Jednak kiedy byłyśmy w naszym ostatnim miejscu noclegowym, prawdopodobnie złapałyśmy jakąś bakterię z wody. Nie wiem czego to była wina, jednak sprawa wyglądała następująco. Był to taki jakby dom z kilkoma pokojami, wynajęty dla ludzi takich jak my. Na dole w kuchni stał baniak z wodą, którą można było pić bez ograniczeń. Tak sobie ją piłyśmy aż w końcu się pochorowałyśmy. Ostatniego wieczoru zauważyłyśmy, że jest to ta sama woda, która znajduje się w kranie. Ludzie pracujący tam uzupełniali ten baniak i prawdopodobnie nawet go nie czyścili, więc piłyśmy wodę nie dość, że z kranu (do którego nie miałyśmy zaufania), to jeszcze z jakimiś glonami czy innymi bakteriami.

Niestety zorientowałyśmy się bardzo późno i swoje musiałyśmy wycierpieć. Dlatego ostrzegam, jeśli nie macie pewności co do źródła wody, kupcie galon (4l) w sklepie i nie trujcie się, tak jak my. Niestety zmarnowałyśmy praktycznie 3 dni naszych wakacji z powodu takiej głupoty…

Los Angeles ogólnie

Wiem, że wiele osób ma ogromne oczekiwania w stosunku do LA. Miasto z filmów, seriali i teledysków. Jest jednak coś o czym się ogólnie nie mówi. Znajdziecie tam najwięcej bezdomnych w całych Stanach. To pierwsze co się rzuca w oczy w Venice. W innych dzielnicach rozkładają namioty, plandeki, mają swoje „osiedla”. Nawet w Downtown, pomiędzy pięknymi wieżowcami, znajdziecie na ulicy śpiących ludzi, którzy nie mają się gdzie podziać. Piszę o tym, bo słyszałam, że wiele osób było rozczarowanych, po tym co tam zobaczyło.

Żeby nie zostawiać was z takim przykrym zakończeniem dodam jeszcze listę miejsc, które koniecznie powinniście zobaczyć oraz cały kosztorys.

Miejsca, które ja polecam:

  • Venice Beach (w dzień i wieczorem)
  • Santa Monica (bardziej wieczorem)
  • Elysian Park (hiking po okolicy)
  • Echo Park (zachód słońca)
  • Hollywood Sign – hiking (pod tym likiem macie video, gdzie jest najlepszy widok na znak)
  • Griffith Observatory (zachód słońca)
  • Melsore Avenue:
    Pink Wall: 8221 Melrose Ave
    Made in LA: 8025 Melrose Ave
    Angel Wings: 8401 West 3rd st (ogólnie jest ich bardzo dużo w różnych częściach LA)

Ile wydałam na tygodniowe wakacje w Los Angeles:

  • lot z Bostonu: 570$
  • nocleg: 112$
  • wynajem auta: 90$
  • uber: 100$
  • wynajem rowerów: 11$
  • jedzenie: około 200$

Razem wychodzi mniej więcej 1100$. Planowałam zmieścić się w 1000$, ale to i tak nie jest źle. Były to moje pierwsze prawdziwe wakacje w życiu i mogłam sobie na nie pozwolić już po 3 miesiącach od przyjazdu do Stanów. Teraz muszę odkładać na kolejne, bo mam jeszcze tydzień urlopu do wykorzystania i naprawdę ciekawe plany.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Was ciekawy i jeśli planujecie wakacje w LA, to przydadzą się Wam informacje, które tu podałam. Trzymajcie się!

Pozostałe wpisy z LA:

 


INSTAGRAM | FACEBOOK | SNAPCHAT: powerpinkyx

 

  • O rany, ale cudownie! Aż mnie ciarki przeszły! Pojechać do LA to marzenie z mojej młodości :) Później trochę mi przeszło, ale fascynacja tym miejscem pozostała!

  • ładny wynik;)